Po długim czasie do łask wróciła szkocka kratka, a ponadto obciachem wcale nie jest wiązanie koszuli w pasie! Cały ten look idealnie komponuje się z naszą porą roku, równie dobrze współgra z jeansem i skórą. Poniżej przedstawiam inspiracje:
Nie wiem co jest gorsze: to, że wcześniej nie mogłam się przełamać do bieli i bardzo, bardzo jasnych kolorów, czy świadomość, iż jest już koniec lata i muszę "zmierzyć się" z ciemniejszą stroną mojej szafy?!
W każdym razie nie jest to dobry moment do dumania, ponieważ chciałam Wam przedstawić sobotni look, niezależny od teraźniejszej, deszczowej pogody :)
Oczywiście mam nadzieję, że nie był to mój ostatni letni weekend... ;)
Od ponad dziesięciu już lat spędzam wakacje nad Morzem Bałtyckim, także stało się to moją tradycją. Nie przypominam sobie takiego roku, gdzie nie byłoby pogody lub co gorsza- nie skorzystałabym z morskiej kąpieli! Celem moich przygód padło Trójmiasto. Pamiętam wschody i zachody słońca, na które czekałam wiernie "jak pies burek" na molo. Bywałam w wielu egzotycznych miejscach, natomiast sentyment mam jedynie do Zatoki Gdańskiej. Poniżej przedstawiam nadmorski look, w którym postawiłam na pastele.
Chcąc wykorzystać pogodę i zarazem nie opalić się zbyt mocno (ponoć mahoń jest już passe), wybrałam się wieczorną porą na plażę. O dziwo, nie było nikogo prócz zapalonych wędkarzy. Tym razem zaplusowały też chmury, które zasłoniły słońce, więc dzięki nim udało mi się przygotować krótki materiał zdjęciowy, ukazujący kawałek plaży i kawałek mnie ;)
Niebawem konkurs wraz z Maybelline, więc zachęcam Was do obserwowania fanpage'a!
Żakiet na ratunek! Tak, właśnie. Marynarki zajmują większą część mojej szafy i już nie raz pomogły mi w nagłych sytuacjach... Do tego całkiem niedawno spotkała mnie miła niespodzianka i nieoczekiwana rozmowa kwalifikacyjna ;P Co do tematyki dzisiejszego postu, preferuję bardziej niekonwencjonalne żakiety, te o ostrym odcieniu lub o asymetrycznym kroju. Nadal jestem wierna marynarce, dlatego też po raz kolejny zaufałam jej i postanowiłam skomponować outfit z nią w roli głównej. Tym razem postawiłam na porcelanowy wzór w połączeniu z ciemnymi jeansami, a klasyczne szpilki są dopełnieniem całej stylizacji.
Będziesz się odchudzać? Jeśli tak, to znaczy, że jeszcze nie zaczęłaś. A ja jestem tu po to, by skierować Cię na właściwą drogę i uświadomić Ci, co powinno stać się Twoim priorytetem! Odrzuć postanowienia: schudnę, zacznę jutro, będę biegać... Zacznij tu i teraz!
Wyrzuć wagę i zacznij się mierzyć. W czasie ćwiczeń spalasz tłuszcz, a Twoje mięśnie rosną.Mięśnie ważą więcej niż tłuszcz! Podczas odchudzania nabierasz kilogramów, ale za to wizualnie wyglądasz smuklej! A metr pokazuje Ci mniej cm w obwodzie. O to właśnie chodzi!
Jedz 5 posiłków dziennie. Od razu Rzymu nie wybudowano... przełam się w ciągu 7 dni! Mi też było ciężko. I NIGDY nie wychodź z domu bez zjedzenia śniadania. Od samego rana Twój układ trawienny jest zaburzony i nie może prawidłowo funkcjonować. W efekcie zjadasz więcej niż powinnaś w ciągu dnia. Podziel swój dzień, ustal swoje posiłki przede wszystkim w czasie przerw w pracy. Dla najlepszego przykładu zaprezentuję swój dzień 7:10 śniadanie, 10:00 drugie śniadanie, 13:30 obiad, 16:15 jogurt lub owoc, 19:00 kolacja!
Żelazna zasada. Stop z głodzeniem się. Słowo dieta wcale nie oznacza pustego talerza. Dieta to racjonalne żywienie i zdrowe posiłki składające się z chudego mięsa oraz warzyw i owoców. Od lepszego samopoczucia dzieli Cię... pierwszy workout! Wybór należy do Ciebie: piwo czy płaski brzuch? Koniec z alkoholem i napojami gazowanymi. Zrezygnuj z mącznych produktów typu makaron, chleb, zastąp je ciemnym pieczywem. Unikaj również sosów, które w połączeniu z ziemniakami tworzą prawdziwą bombę kaloryczną. Psychicznie przygotuj się do nowego trybu życia. Nad swoją sylwetką pracujemy przez całe życie, nie tylko przez okres wakacji.
Sama dieta to za mało. Dołóż do niej workout- co najmniej przez 15 minut dziennie. Tylko systematyczne treningi pozwolą Ci zachować smukłą sylwetkę! :)
Po akceptacji powyższego regulaminu i po pokonaniu wszelkich przeszkód, warto zrobić coś dla siebie- przez jeden dzień w tygodniu leż do góry brzuchem, zjedz chipsy i czekoladę.
Na drugi dzień wróć do ćwiczeń i diety (racjonalnych posiłków), niestety podczas treningu będzie Ci ciężej niż zwykle poprzez grzeszki poprzedniego dnia :D